6 sierpnia 2026
Szóstego sierpnia liczyłem linki. Znalazłem trzy firmy, których serwer odsyłał roboty AI. U dwóch — wszystkie trzy naraz.
Najpierw jedno zdanie, żeby dalsza część miała sens. ChatGPT nie zna Twojej firmy
z powietrza. Wysyła po Twoją stronę własnego posłańca — program, który wchodzi na adres
i pobiera treść, tak jak zrobiłby to człowiek w przeglądarce. Ten posłaniec ma imię:
GPTBot. Claude ma swojego, Perplexity swojego, Google swojego od lat.
Szóstego sierpnia liczyłem, ile odnośników taki posłaniec widzi na stronie głównej.
Nudna robota, dziewięć adresów, dziesięć minut. Robiłem coś zupełnie innego —
to wyszło przy okazji.
Gabinet weterynaryjny: 0 odnośników. Salon wykończeń wnętrz:
0 odnośników. Ta sama strona otwarta w przeglądarce miała ich 13 i 19.
Zero to nie jest „mało”. Zero to jest „nie dostałem strony”.
Zapukaliśmy jeszcze raz pod ten sam adres, w tej samej sekundzie. Jedyna różnica:
za każdym razem przedstawialiśmy się innym imieniem.
odpowiedź serwera · 2026-08-09
$ curl -A "GPTBot" https://gabinet-weterynaryjny.pl → 403
$ curl -A "ClaudeBot" https://gabinet-weterynaryjny.pl → 403
$ curl -A "PerplexityBot" https://gabinet-weterynaryjny.pl → 403
$ curl -A "Googlebot" https://gabinet-weterynaryjny.pl → 200
Po ludzku: trzem posłańcom AI serwer powiedział „nie wpuszczam”, posłańcowi Google —
„proszę bardzo”. 403 to odmowa, 200 to zgoda; te dwie liczby zobaczysz
wszędzie, gdzie ktoś mierzy takie rzeczy. Pomiar 2026-08-09, polecenie curl
z podstawionym imieniem posłańca.
Googlebot wchodził normalnie. Przeglądarka wchodziła normalnie. Strona działała, telefon
dzwonił, wizytówka w Google świeciła. Wszystko było w porządku — poza tym, że dla ChatGPT,
Claude'a i Perplexity ta strona fizycznie nie istniała.
Sprawdziliśmy pozostałych. Trzeci przypadek okazał się ciekawszy i wymaga precyzji,
bo tu łatwo powiedzieć o jedno słowo za dużo:
Kody odpowiedzi serwera na żądania czterech robotów, pomiar 9 sierpnia 2026
| Firma | GPTBot | ClaudeBot | PerplexityBot | Googlebot |
| gabinet weterynaryjny | 403 | 403 | 403 | 200 |
| salon wykończeń wnętrz | 403 | 403 | 403 | 200 |
| pogotowie wod-kan 24h | 200 | 403 | 200 | 200 |
| pozostałych sześć firm | 200 | 200 | 200 | 200 |
Przesuń tabelę w bok →
Trzy strony z dziewięciu odsyłały posłańców AI z kwitkiem. Dwie zamykały drzwi przed
wszystkimi trzema naraz. Trzecia tylko przed jednym — posłaniec Claude'a dostawał odmowę,
dwaj pozostali wchodzili normalnie. Ta różnica ma znaczenie i dlatego ją tu piszemy,
zamiast napisać krócej i ładniej.
Pomiar 2026-08-09: prawdziwe zapukanie pod adres, nie odczytanie kartki z zasadami.
Teraz najciekawsze. Nasze własne narzędzie kontrolne w tym samym czasie meldowało
zielone „w porządku” dla wszystkich dziewięciu firm.
Bo czytało kartkę na drzwiach zamiast pukać. Każda strona wystawia dla robotów krótki
plik z zasadami wstępu — nazywa się robots.txt. U wszystkich trzech firm
stało w nim uprzejme „zapraszamy”. Nasze narzędzie tę kartkę przeczytało, uznało sprawę
za załatwioną i zapaliło zielone światło.
A blokada siedziała piętro wyżej. Zakładał ją nie właściciel strony, tylko firma, która
trzyma jej serwer — i to zanim posłaniec zdążył dojść do jakiegokolwiek pliku. Dwie z tych
firm stoją u innego operatora niż reszta i mają odcinanie robotów AI włączone fabrycznie.
Nikt tego nie włączał. Nikt o tym nie wiedział.
Nikt jej nie mógł zobaczyć, patrząc na stronę.
Można było napisać sto idealnych akapitów pod cytowanie w ChatGPT i nie zmieniłoby to niczego.
Robot nie dochodził do akapitów. Robot dostawał drzwi w twarz.
Robots.txt to prośba, nie przepustka. I nikt tego nie sprawdza, dopóki nie zapuka.