Przeskocz do treści
Ostoja Prześwietlenie za 0 zł

Moduł jedenasty · Google Ads

Lis. Pilnuje, żeby każda złotówka w Google Ads wróciła z czymś.

Raport z Google Ads ma kolumnę „koszt/konwersję” — tylko prawie nikt na nią nie patrzy, bo tonie wśród kliknięć i klikalności. I co ważniejsze: jest warta tyle, ile śledzenie, które za nią stoi. Bez wpiętych telefonów pokaże liczbę, która wygląda dobrze i nie znaczy nic. Żadna z tych liczb nie odpowiada na pytanie, które naprawdę zadajesz: ile kosztuje mnie jedno zapytanie od klienta. Lis liczy to sam, z surowych liczb, i pisze wynik jednym zdaniem. U jednego z klientów wyszło: 3 085 zł, 468 kliknięć, 3 zapytania — czyli 1 028 zł za jedno zapytanie. Okno 30 dni, dane pobrane 18 sierpnia 2026.

Policz, ile kosztuje Cię jedno zapytanie

Bez karty i bez rozmowy sprzedażowej. Potrzebny jest podgląd do Twojego konta Google Ads — sam podgląd, bez prawa do zmian. Odpisuję osobiście, w jeden dzień roboczy. Maciek.

Dla kogo

Dla firmy, która co miesiąc płaci za reklamę i nie umie powiedzieć, czy to się spina

Reklama chodzi. Faktura przychodzi. Raz w miesiącu dostajesz podsumowanie pełne procentów i strzałek, po którym wiesz dokładnie tyle, ile przed nim. Pytanie, które masz w głowie, jest jedno i brzmi zupełnie inaczej: czy to, co wpłacam, wraca do mnie w zleceniach.

Kliknięcie nie jest klientem. Klikalność nie jest przychodem. Dopóki nie stanie obok siebie kwota, którą wydałeś, i liczba ludzi, którzy się faktycznie odezwali, rozmowa o reklamie jest rozmową o wrażeniach. Lis stawia te dwie liczby obok siebie i dzieli jedną przez drugą. To cała jego magia.

Jeśli prowadzisz sklep z tysiącami produktów i liczysz zwrot z każdej kategorii osobno, to nie jest narzędzie dla Ciebie. Lis jest zrobiony pod firmę usługową, do której człowiek dzwoni albo wysyła formularz.

panel.ostoja — klient agencji — Lis makieta
1 028 zł za jedno zapytanie źródło: Google Ads · okno 30 dni · pobrano 2026-08-18
3 085 zł wydane · 468 kliknięć · 3 zapytania
policzone z surowych liczb kampanii, nie przepisane z gotowego pola
okno 30 dni
Jedno zapytanie kosztuje 1 028 zł
czy to dużo, zależy od tego, ile zarabiasz na jednym kliencie — ale tę liczbę trzeba postawić obok marży, zanim doleje się budżetu
pilne
6,59 zł za jedno kliknięcie
wynik dzielenia 3 085 zł przez 468 kliknięć — ta sama liczba, którą można sprawdzić na kartce
policzone u nas
Dane pobrane dzisiaj
po trzech dniach panel przestaje nazywać je świeżymi, po czternastu sam o tym pisze
świeże

Makieta panelu odrysowana w HTML, żeby dało się ją przeczytać na telefonie. Liczby prawdziwe — konto jednego z klientów agencji, okno 30 dni, pobranie 18 sierpnia 2026. Nazwa firmy zdjęta.

Co Lis robi

Liczy jedną liczbę, o którą naprawdę chodzi. Bierze wszystko, co wydałeś w oknie, dzieli przez liczbę zapytań, które przyszły, i mówi: tyle kosztuje jedno. Kliknięcia i klikalność też pokazuje, ale niżej i drobniej — bo to są liczby o reklamie, a nie o Twoich pieniądzach.

Sumy i średnie liczy sam, od zera. Nie przepisuje gotowych pól z raportu. Dodaje koszty i kliknięcia z każdej kampanii osobno i dopiero potem dzieli. Brzmi to jak drobiazg do chwili, w której gotowe pole pokaże trzynaście milionów złotych za kliknięcie — o tym jest sekcja niżej.

Przy każdej liczbie pisze datę pobrania. Reklama starzeje się w godzinach, nie w tygodniach, a stara liczba bez daty wygląda dokładnie tak samo jak świeża. Do trzech dni Lis nazywa dane świeżymi. Po czternastu sam się odzywa: „te liczby mają tyle a tyle dni, odśwież je, zanim ruszysz budżet”.

Rozróżnia „nikt się nie odezwał” od „nie mierzymy”. To jest jego najważniejsza umiejętność i osobna sekcja na tej stronie. Gdy widzi wydane pieniądze i zero zmierzonych zapytań, nie ogłasza porażki reklamy — mówi, że najpierw trzeba sprawdzić, czy telefon w ogóle jest liczony.

Mówi, kiedy reklama stoi. Jeśli wszystkie kampanie na koncie są wstrzymane, wypisuje to na wierzchu. Bywa, że to świadoma decyzja — ale bywa też, że ktoś wstrzymał je na weekend w marcu i nikt nie wrócił.

Zamienia liczby w sprawy do załatwienia i układa je po ważności. Nie dostajesz tabeli do interpretacji, tylko listę zdań: co widać, dlaczego to problem i co z tym zrobić. Pilne na górze, reszta niżej.

Nie dotyka kampanii. Ani jednego kliknięcia po stronie ustawień. Lis czyta i podpowiada — zmiany wprowadzasz Ty albo Twój człowiek od reklamy, ręcznie, z pełną świadomością. Dlaczego akurat tak, tłumaczymy w sekcji o wpadce.

Najczęstsze nieporozumienie

„Zero konwersji” prawie nigdy nie znaczy „nikt nie zadzwonił”

To jest zdanie, po którym najwięcej firm wyłącza reklamę. Panel Google pokazuje wydane pieniądze i zero w kolumnie konwersji, człowiek czyta to jak wyrok i wyłącza kampanię. A prawda bywa dokładnie odwrotna: telefon dzwonił, tylko nikt tego nie zapisał.

Przy usługach lokalnych — remonty, warsztat, weterynarz, awarie — większość ludzi po prostu dzwoni. Nie wypełniają formularza, nie piszą maila. Klikają w numer i mówią „dzień dobry, mam problem z…”. Dla Google taki telefon nie istnieje, jeśli nikt wcześniej nie wpiął śledzenia. Reklama zrobiła swoje. Licznik został pusty.

To są dwie zupełnie różne diagnozy i tylko jedna z nich jest winą reklamy:

  1. Nie mierzymy. Kliknięcie w numer telefonu i wysłanie formularza nie są zgłaszane jako konwersje. Wtedy zero w tabeli nie mówi nic o reklamie — mówi o tym, że nie mamy jak jej ocenić. To robota do wykonania raz i nie wymaga dokładania budżetu.
  2. Mierzymy i naprawdę nikt się nie odzywa. Wtedy dopiero jest problem — i zwykle siedzi nie w samej reklamie, tylko na stronie, na którą ona prowadzi, albo w tym, kogo ta reklama przyprowadza.
Dlatego Lis, zanim powie cokolwiek o skuteczności, pyta o jedną rzecz: czy telefon jest liczony. Zanim dołożysz do reklamy choć złotówkę, sprawdź, czy kliknięcie w numer i wysłanie formularza są zgłaszane jako konwersje. Bez tego każda kolejna decyzja jest zgadywanką.

Skąd nazwa

Lis nie poluje na darmo — liczy, czy się opłaca

Lis jest zwierzęciem, które nie goni wszystkiego, co się rusza. Podchodzi wtedy, kiedy rachunek się zgadza: ile energii kosztuje pościg, ile z niego będzie. Zwierzę, które tego nie liczy, zimy nie przechodzi. Do modułu od pieniędzy wydanych na reklamę pasowało to na tyle dobrze, że nie szukaliśmy dalej.

3 085 zł, 468 kliknięć, 3 zapytania

Prawdziwe konto, prawdziwy miesiąc, nazwa firmy zdjęta. Cztery górne liczby są w każdym raporcie Google Ads. Piąta — ta, o którą chodzi — nie ma tam własnej rubryki. Trzeba ją policzyć.

Wynik konta Google Ads jednego z klientów, okno 30 dni, dane pobrane 18 sierpnia 2026
CoIleSkąd to się bierze
Wydane w oknie3 085 złsuma kosztów wszystkich kampanii
Kliknięcia468suma kliknięć wszystkich kampanii
Koszt kliknięcia6,59 zł3 085 zł podzielone przez 468
Zapytania od klientów3zmierzone konwersje z całego okna
Koszt jednego zapytania1 028 zł3 085 zł podzielone przez 3

Przesuń tabelę w bok →

Konto jednego z klientów agencji, okno 30 dni, dane pobrane 18 sierpnia 2026. Nazwa firmy zdjęta. Kwoty zaokrąglone do pełnych złotych, koszt kliknięcia do grosza.

Co Lis z tego powiedział

Nie „reklama nie działa”. Trzy zdania, w tej kolejności:

  • Jedno zapytanie kosztuje 1 028 zł. Postaw tę liczbę obok tego, ile zarabiasz na jednym kliencie. Jeśli zarabiasz więcej — rachunek się spina i to nie jest zły miesiąc, tylko drogi rynek.
  • Sprawdź, ile z tych trzech zamieniło się w zlecenie. Google liczy zapytania, nie podpisane umowy. Tę część wie tylko firma.
  • Jeśli żadne — szukaj wyżej niż w reklamie. Przy trzech zapytaniach z 468 kliknięć problem zwykle siedzi na stronie docelowej albo w tym, kogo ta reklama przyprowadza.

Kiedy Lis się odzywa

Progi, po przekroczeniu których moduł zgłasza uwagę
Co widziPrógWaga
Wszystkie kampanie wstrzymanezawszepilne
Wydane pieniądze, zero zmierzonych zapytańponad 100 złpilne
Drogie jedno zapytanieponad 500 złpilne
Mało kto klika w reklamyponiżej 3%do zerknięcia
Dane się zestarzałyponad 14 dnido zerknięcia

Przesuń tabelę w bok →

Progi są wpisane w moduł na sztywno i takie same u każdego. O klikalności Lis odzywa się dopiero po przekroczeniu 50 kliknięć — przy mniejszej liczbie procent nic nie znaczy.

Nasza wpadka, opisana przez nas

Panel napisał: trzynaście milionów złotych za jedno kliknięcie

Pierwsza wersja Lisa robiła to, co robi każdy: brała gotowe pola z raportu Google Ads i wyświetlała je. Na jednym z kont wyszło z tego zdanie o średniej cenie kliknięcia rzędu trzynastu milionów złotych. Absurd był na tyle duży, że rzucał się w oczy — i tylko dlatego go złapaliśmy.

Winne były dwie rzeczy naraz. Pierwsza: te same liczby przychodzą w różnych jednostkach. Koszt jest w złotówkach — 2 144,54 znaczy dwa tysiące sto czterdzieści cztery złote i pięćdziesiąt cztery grosze. Ale średnia cena kliknięcia przychodzi w milionowych częściach złotówki: 6 459 466 to jest 6,46 zł. Druga: gotowe pole ze zbiorczą średnią dla całego konta nie było średnią, tylko sumą średnich z poszczególnych kampanii. Kampanie, z których każda miała kilka złotych za kliknięcie, zsumowały się w 13 376 926 — i tak powstało trzynaście milionów.

Naprawa nie polegała na poprawieniu tego jednego wyniku. Polegała na tym, żeby żadnej gotowej średniej w ogóle nie brać. Dziś Lis dodaje surowe kliknięcia i surowe koszty kampania po kampanii, a wszystkie średnie liczy sam. Kosztuje to trochę więcej pracy i daje liczbę, którą da się sprawdzić na kartce.

Ta sama historia ma drugą część i to ona zdecydowała o charakterze całego modułu. Ten sam kanał, którym pobieramy dane, przy zapisie gubił ustawienia zasięgu, sieci reklamowych i języka kampanii. Cicho — bez błędu, bez ostrzeżenia. Dlatego Lis nie zapisuje niczego. W ogóle. Czyta i podpowiada, a rękę na ustawieniach trzyma człowiek.

Liczba, której nie umiesz sprawdzić na kartce, nie jest wynikiem. Jest cytatem z cudzego pola.

Dla dociekliwych, bo w takiej postaci to zapisaliśmy: pole cost przychodzi w jednostkach głównych waluty, a average_cpc w mikro-jednostkach (6 459 466 = 6,46 zł); total_metrics.average_cpc jest sumą średnich z kampanii, nie średnią ważoną — na jednym z kont dawało 13 376 926. Sumy i średnie liczymy w module z surowych klikniecia i koszt. Sprawdzone 18 sierpnia 2026. Zapis przez ten sam kanał gubi ustawienia geo, sieci i języka, dlatego moduł jest wyłącznie do odczytu.

Czego Lis nie robi

Ta lista jest tu, bo prędzej czy później i tak byś na nią wpadł. Lepiej dziś niż w trzecim miesiącu.

Nie zmienia niczego w Twoich kampaniach. Nie podnosi i nie obcina budżetów, nie wyłącza słów kluczowych, nie wstrzymuje reklam. Kanał, którym sięgamy do Google Ads, przy zapisie gubi ustawienia zasięgu, sieci i języka — a to jest dokładnie ten rodzaj szkody, której nie widać od razu. Do czasu, aż to przestanie być prawdą, Lis pozostaje wyłącznie do czytania.

Nie odświeża się sam w nocy. Dane z Google Ads da się pobrać tylko w rozmowie z Claude'em — automat, który chodzi na serwerze, nie ma jak tam sięgnąć. Dlatego liczby leżą w panelu razem z datą pobrania i dlatego ta data jest wszędzie widoczna. Odświeżenie jest ruchem człowieka, nie zegara.

Nie wpina za Ciebie śledzenia konwersji. Umie powiedzieć, że go nie ma i że to prawdopodobnie tłumaczy zero w tabeli. Samego wpięcia — kliknięcia w numer telefonu i wysłania formularza — nie zrobi. To robota do wykonania raz, na stronie.

Nie wie, ile z tych zapytań zamieniło się w zlecenie. Google liczy telefony i formularze, nie podpisane umowy. Czy 1 028 zł za zapytanie to dobrze, czy źle, wynika z Twojej marży i z tego, ilu dzwoniących zostaje klientami. Tej liczby nie ma w żadnym panelu reklamowym — jest u Ciebie w głowie albo w zeszycie.

Nie pisze reklam i nie dobiera słów kluczowych. Potrafi powiedzieć, że w te reklamy mało kto klika i że warto zawęzić słowa oraz wpisać w nagłówek to, czego ludzie faktycznie szukają. Nowej treści reklamy nie wymyśli — od pisania są inne moduły.

Nie zagląda do Facebooka ani Instagrama. To jest moduł od Google Ads i tylko od Google Ads. Reklama w mediach społecznościowych ma zupełnie inne liczby i inną logikę, więc mieszanie ich w jednym ekranie zrobiłoby więcej szkody niż pożytku.

Nie obiecuje, że koszt zapytania spadnie. Gwarantujemy liczbę, datę i powód — czyli to, co robimy my. O cenie kliknięcia w Twojej branży decydują ci, którzy licytują obok Ciebie.

Zacznij od jednej liczby, nie od zmiany budżetu

Podaj adres strony i daj podgląd do konta Google Ads. Odeślę jedną liczbę: ile kosztuje Cię dziś jedno zapytanie od klienta. Przy okazji powiem, czy telefony w ogóle są liczone — bo od tego zależy, czy pozostałe liczby cokolwiek znaczą.

Policz, ile kosztuje Cię jedno zapytanie

Wystarczy podgląd, bez prawa do zmian. Odpowiadam osobiście, w jeden dzień roboczy. Maciek.

Jednostki, w jakich Google podaje kwoty w swoim interfejsie programistycznym, opisuje dokumentacja Google Ads API; pola kosztowe przychodzą w mikro-jednostkach waluty. Zliczanie telefonów jako konwersji opisuje pomoc Google Ads. Wszystkie liczby z tej strony pochodzą z jednego pobrania: konto klienta agencji, okno 30 dni, 18 sierpnia 2026.

Wersja robocza — układ i teksty do akceptacji.